RC (zdalnie sterowane)

Piąty już z kolei, zdalnie sterowany samochodzik mojej produkcji. Nie jest doskonały. Szczerze mówiąc to bardzo prosty projekt. Teraz tak uważam, nie było to takie oczywiste kiedy zaczynałem zabawę z autkami RC własnej produkcji. Zaczęło się od śmiesznego projektu (jedynego hitu na moim kanale YT) który swoim wyglądem przyciągnął dość spore grono zaciekawionych ludzi. Miał masę wad.

Tak naprawdę, niewiele w nim działo. Może inaczej… działało wszystko, tylko bardzo krótko… Nieprecyzyjne sterowanie, złe rozstawy osi, dziwny, ciężko działający układ kierowniczy, no i chyba najgorsze… Kardany od kluczy na 1/2 cala jako przeguby… ich żywotność mogłem liczyć w minutach. Teraz wiem, że to idiotyzm… Ale wiedza jaką wyciągnąłem z projektu była ogromna. Dalej nie wiedziałem nic, ale teraz byłem świadom jak mało wiem 😉

Następny projekt to potężne buggy w skali, mierzonej od niczego, 1:3… Wszystkie błędy z poprzedniego projektu wyeliminowane, ale to zupełnie inny pojazd więc… Za duży rozstaw osi powodował potworny promień skrętu… Sam pojazd był ogromny 103cm szerokości i 160 dłudości… długość początkowo była większa, ale o tym za chwilę. Blacha na warsztatowych drzwiach została przecięta poprzez moje niesamowite umiejętności kierowania pojazdem… Okazało sie, że pojazd nie jest pancerny… Kilka głośnych ku*ew, kilkanaście głębokich wdechów i wydechów i biorę tego rozwalonego skur***yna do warsztatu.

Przed zderzeniem z drzwiami wyglądam i jeździł tak

A po wymuszonej modyfikacji tak

Zawsze priorytetem była dla mnie praca zawieszenia danego modelu, lecz przez problematyczne, niezależne tylne zawieszenie w pierwszym i drugim modelu, postanowiłem postawić na niezawodność ośki. Miało to swoje „zady i walety”. Poprzez zastosowanie ośki (tylne koła pracują zależnie od siebie, gorzej wybierają ukośnie nierówności) zyskałem niemal nieograniczony skok tylnego zawieszenia. Poprzeczne nierówności, duże wyboje, skoki tam właśnie ten tym zawieszenia pokazuje na co go stać. Przód został jednak niezależny. Od trzeciego modelu zacząłem się fascynować pracą zawieszenia w Trophy Truck’ach z rajdów Baja i Mint. Oto filmik który mógłbym oglądać w nieskończoność

 

Trzeci projekt miał właśnie przypominać taki pojazd. Nie robiłem go w żadnej skali, nie wzorowałem się na żadnym konkretnym modelu. Miałem w głowie wygląd i zachowanie Trophy Truck’a i chciałem jak najmniejszym kosztem przenieść go do swojego modelu RC. Czy ten model był bez wad? Oczywiście, że nie. Tył był zdecydowanie za lekki. Większość masy spoczywała na nienapędzanym przodzie. Zawieszenie pięknie pracowało, ale w ogóle nie tłumiło, było sprężyste/gumowe. Przy dobrej przyczepności pojazd był bardzo wywrotny. Nadrabiał za to mocą. A oczywiście przednie zawieszenie musiałem zrobić zupełnie inne niż w poprzednich modelach (wahacze zachodzą za siebie). Okrutnie przekombinowałem. Ilość łączej i przegubów kulowych generowała już zbyt duży luz aby dało się tym precyzyjnie kierować.

 

Czyli po testach znowu posypały się ku*wy… kolejna zmiana przodu pojazdu… Się ku*wa nigdy nie nauczę! ;p Po drodze autko dostało nowy silniczek. Teoretycznie tuningowy, ale chyba faktycznie sprężanie na nim było sporo wyższe… czuć to było podczas odpalania szarpakiem, a i podczas jazdy dysponował nadmiarem mocy. Finalnie trzecie autko prezentowało się tak

Oba autka zostały sprzedane… Nadeszło zamówienie na następne. W czwartym już modelu zastosowałem inne amortyzatory. W drugim i trzecim za amortyzatory robiły sprężyny gazowe od szafek kuchennych. Wypuszczałem z nich całkowicie gaz dobierałem sprężyny od popychaczy zaworowych od jakiegoś ciągnika w sklepie rolniczym i pracowały całkiem dobrze. Nie idealnie, jak już wcześniej wspominałem takie rozwiązanie nie tłumiło nierówności terenu. Te autko otrzymało gwintowane zawieszenie. Twardość amortyzatorów można było regulować nakrętką na amortyzatorze. Autko było sporo szersze od poprzednika, więc mniej wywrotne. Miało cięższy tył, ale przez te modyfikacji było cięższe. Przejechałem się tylko raz testowo i sprzedałem.

Czas na wisienkę na torcie, albo i nie, w każdym razie ostatni model autka RC jaki wykonałem (nie licząc robotów). Nazwany Turbo Szatan, bo Nocny Kochanek grał wtedy w moim serduszku, a ja chciałem być zabawny, nie wyszło jak zawsze ;p Ucząc się na 4 poprzednich modelach wykonałem pojazd wg mnie całkiem znośny. Nie jest to ideał, ma wady… Chyba w szczególności waga… waży 40kg… Wjeżdżając komuś w nogi z prędkością 50km/h raczej delikwent nie wyszedłby z tego bez szwanku;) Ograniczałem wydatki jak mogłem i taki model ponad 1m długości kosztował mnie około 1400zł… Obudowa z kastry budowlanej (taki mały pojemnik na zaprawę). Powrót do amortyzatorów gazowych. Przód bez gazu, tył o mocy 50N. Świetnie tłumiło wyboje i duże skoki. Największą jego wadą był silnik, z resztą taki sam jak we wszystkich modelach, tylko już strasznie zajechany. Jest to Chińczyk 50cm3, dwusuw, stosowany w mini quadach i mini ścigaczach. Mając dużo wolnego czasu zrobiłbym naprawdę fajny model. Popełniłem MASĘ błędów przy tworzeniu każdego z nich, ale uważam, że ilość doświadczenia jaką z tego wyniosłem była warta wysiłku, czasu, potu, trochę krwi, zdrowia psychicznego. Ważne żeby robić to co daje chociaż odrobinę satysfakcji, a jeśli przy okazji można się czegoś nauczyć to już chyba Hobby idealne. Na koniec mój piąty projekt, mam nadzieję, że kiedyś znajdę czas i nie będzie on ostatnim.

Kilka zdjęć z produkcji

Zapraszam na mój kanał na YT

Interesują Cię wynalazki i zabawki dla dużych chłopców?