Detailing

Na warsztat poszła Skoda Fabia 04 r. Lakier w fatalnym stanie. Lewa strona cierpiała na utlenienie lakieru bezbarwnego. Zamiast błyszczeć i pokazywać piękną metaliczną zieleń, po prostu sprawiał wrażenie, że dni samochodu są policzone. Nie ważne jaki masz samochód, czy to nowy Jaguar, czy stary Fiat, czy może zajebisty Saab 😉 Kiedy czujesz się do niego przywiązany, tak jak ja do swoich aut (za nic nie mogę rozstać się ze swoją Megane Coupe 2.0 IDE, a Saaba to już chyba nigdy nie sprzedam), zrobisz wszystko, żeby służyły jak najdłużej i wyglądały jak najlepiej.

Najlepszym sposobem na względnie szybkie poprawienie wyglądu auta jest One step. Czyli takie dobranie pada, pasty ściernej, polerki aby uzyskać za jednym podejściem jak najlepszy wygląd. Oczywiście każdy lakier jest inny i nie można z góry założyć, że jedna twardość gąbki i jedna pasta polerska (choćby z najwyższej półki) załatwi sprawę na wszystkich autach. Najważniejsze jest takie ich dobranie aby dokonać maksymalnie dużej poprawy wyglądu lakieru, zachowując przy tym tak dużo bezbarwnego lakieru jak to tylko możliwe. Nie jest sztuką pozbyć się wszystkich rys na lakierze, nawet tych dość głębokich, sztuką jest opracowanie takiego kompromisu aby ściągnąć minimalną warstwę lakieru przy maksymalnie dobrym wykończeniu. Lakier ma błyszczeć, ma pokazywać głębię, ma rzucać się w oczy, ale ma też ciągle chronić nasz samochód. Lakier bezbarwny ma w sobie substancje blokujące promienie UV. Kiedy usuniemy prawie cały bezbarwny lakier ochrona przed promieniami słonecznymi (niszczącymi nasz lakier) prawie całkowicie zniknie, a efekt naszej pracy szybko przyćmi mat lakieru. Po każdej korekcie mile widziane jest zabezpieczenie lakieru, jakimś dobrym woskiem. Mimo, że części past 3in1 ma w sobie także jakiś rodzaj zabezpieczenia, ja zawsze odtłuszczam alkoholem IPA i/lub dedykowanym zmywaczem, aby pozbyć się wszelakich tłuszczy i wosków, a następnie nakładam jeden z kilku topowych wosków. Dla efektów głębi i blasku stosuję woski naturalne z wysoką ilością carnauby (realna żywotność takiego wosku to około 3-4 miesiące), dla najlepszych właściwości samoczyszczących i hydrofobowych wosk w pełni syntetyczny Fusso (trwałość realnie 9 miesięcy i więcej).

Przed samym polerowaniem należy przygotować lakier. Solidne wykonanie tego etapu może zająć równie dużo czasu co sama praca polerką. Początkowo stosuje pianę aktywną, w celu zmiękczenia większości zabrudzeń, następnie samochód zostaje dokładnie umyty myjką ciśnieniową. Teraz cały lakier musi zostać osuszony (w przypadku gdy samochód nie był wcześniej woskowany, suszenie zajmuje kilkukrotnie więcej czasu niż w przypadku zabezpieczonego woskiem samochodu). Teraz, w zależności od stopnia zabrudzenia, stosuję „Tar and Glue Remover” aby rozpuścić drobinki gumy i smoły z lakieru. Spłukanie, ponowne suszenie. Przychodzi pora na ” Iron Remover” który usuwa z lakieru metaliczne zanieczyszczenia ( pochodzą one głównie z tarcz i klocków hamulcowych). Wszystkie te zabiegi mają na celu usunięcie jak największej ilości zabrudzeń bez mycia rękawicą. Każde mechaniczne mycie, w mniejszym lub większym stopniu, grozi powstaniem nowych rysek, więc warto to ryzyko zminimalizować. Przychodzi pora na mycie auta dedykowaną rękawica ( gąbka w znacznie większym stopniu rysuje lakier). Kolejny etap to glinkowanie. I tu nie ma szans, abyśmy nie dołożyli kilku rysek (spokojnie, zostaną usunięte poprzez polerowanie), dlatego uważam, że glinki powinniśmy używać tylko w przypadku jeśli auto przygotowywane jest do korekty lakieru, w przeciwnym razie lepiej ten etap pominąć. Często, zresztą bardzo mylnie, niektórzy myślą, że glinka usuwa rysy… no nie, nie usuwa… Glinkę konsystencją można porównać do twardej plasteliny. Ma ona na celu zebranie wszystkich zabrudzeń które nie poddały się chemii np. drobinki piasku, osad z twardej wody. Przy pracy glinką bardzo ważne jest nawilżenie, tak jak przy innych przyjemnych sytuacjach 🙂 Po tym etapie lakier staje się już śliski (zaniedbany lakier w dotyku może przypominać papier ścierny o gradacji 2, 3tys… serio). Po tym etapie mycie ostateczne i kolejne osuszanie. Jak do tej pory odwaliliśmy kawał dobrej roboty, ale nawet jeszcze nie mieliśmy polerki w rękach.

Na zdjęciach efekt dobrze przeprowadzonej polerki. Jest to odtłuszczony lakier bez wypełniaczy i wosków. Różnica jest ogromna.

Polerowanie. Ja zazwyczaj podchodzę do tego w następujący sposób. Dzielę maskę taśmą malarską na kilka elementów i sprawdzam kilka kombinacji padów i past polerskich, zaczynając od tych najmniej agresywnych. Każdy lakier jest inny i na każdym lakierze osiągniemy inny stopień wykończenia używając tylko jednej kombinacji. Warto dobrać jak najdelikatniejszą kombinację dającą maksymalny efekt wykończenia lakieru. Nie warto dążyć do usunięcia każdej rysy, bo zwyczajnie jest to prawie niemożliwe i wiązałoby się to z usunięciem bardzo grubej warstwy lakieru bezbarwnego, który przecież chroni nasz samochód przed promieniami UV. Warto zawsze mieć jak najwięcej bezbarwnego lakierku na samochodzie, bo zawsze znajdzie się jakaś życzliwa osoba która potraktuje lakier suwakiem, kluczami lub uderzy drzwiami przy wysiadaniu. Wracając do tematu kombinacji pad/pasta. Mamy już 3 różne kombinacje i porównujemy wykończenie lakieru. Jeśli dwie kombinacje wyglądają identycznie to wybieramy miększy pad i delikatniejszą pastę, właśnie w celu pozostawienia jak największej ilości lakieru na samochodzie. Jeśli już dobraliśmy kombinację to pozostaje polerowanie całego samochodu. Warto bardzo często czyścić pady pozwoli to przyśpieszyć pracę i poprawi wykończenie lakieru. Do słupków i ciaśniejszych miejsc używam mniejszego pada aby zadbać o każdy detal auta. Po wypolerowaniu jednego elementu konieczne jest jego odtłuszczenie w celu inspekcji lakieru. Większość past polerskich pozostawia po sobie pewien rodzaj wosku który maskuje drobne rysy, a podczas korekty lakieru tego nie chcemy. Musimy wiedzieć realnie w jakim stanie jest sam lakier po przejeździe polerką, na tym etapie nie chcemy ukrywać żadnej ryski. Jeśli zostawiliśmy za sobą niezadowalające wykończenie to ponawiamy pracę nad elementem, natomiast jeśli uważamy, że jest już bardzo dobrze, przechodzimy do następnego elementu i tak do końca.

Teraz wisienka na torcie! Szczerze to jest ten etap który sprawia najwięcej frajdy i satysfakcji. Mamy już lakier niemal idealny, często lepiej wykończony jak przy wyjeździe z fabryki. Teraz pora na ponowne odtłuszczenie IPA i jakimś dedykowanym zmywaczem. Pozbywamy się wszystkich zapychaczy, wosków z pasty, tłuszczów po to aby nałożyć swoje ;p Dobry woski bardzo uwydatni wygląd lakieru i nada mu świetną hydrofobowość. Po aplikacji wosku na idealnie przygotowany lakier osiągamy powalający efekt. Do ciemnych lakierów zalecałbym woski naturalne, aby wyciągnąć jak najwięcej głębi i błysku, natomiast do jasnych syntetyczne gdyż mają dłuższą żywotność i pomogą w odrobinę lepszym stopniu dbać w czystość auta, kosztem mniejszej głębi i błysku. To tylko sugestie i tak na prawdę wosk dobierany jest pod potrzeby klienta.

Po tych wszystkich zabiegach (czasowo około 14h) auto staję się naprawdę piękne, cieszy oko, sprawia wrażenie dużo droższego, a jedyne czego mu brakowało to odrobinę miłości 😉 Dbajmy o swoje auta po mechanicznym względem, ale warto też pomyśleć o jego wyglądzie, w końcu to coś z czym się identyfikujemy, coś co reprezentuje nasze gusta, a dla niektórych wariatów prawie członek rodziny. Zafundujmy mu fajny wyjazd do SPA 🙂

Zapraszam na mój kanał na YT

Interesują Cię wynalazki i zabawki dla dużych chłopców?